Idziesz prosto, tak
zupełnie jakby na oślep, przed siebie. Chyba jeszcze mnie nie widzisz, może
nawet nie wiesz, że tu jestem? Że być miałam? Że jeszcze jakąś chwilę będę? Wiesz?
Nie wiesz? Wiedziałeś?
- Syneczku, nie trzęś się - mówię do
Ciebie najczulej jak potrafię. Tulę Cię, głaszczę, chłonę. Mój mały, wspaniały
cudzie. Aniołku, Kruszynko, jesteś, jak dobrze, że jesteś już z nami…
-
Tak ją kocham, wiesz? – Mówi do mnie jednocześnie poprawiając
okulary. Tak ją kocham mocno, że mógłbym
dla niej wszystko. Wiesz, no wszystko co by tylko chciała.