Dziesięć dni.





Poniedziałek

Patrzy mnie. Uważnie. Skanuje mnie centymetr po centymetrze. Pyta mnie co się stało, bo wyglądam jak swój anioł stróż po ostatnim weekendzie.

- Wódka - mówię i uśmiecham się prawym kącikiem ust. Dużo wódki.

Wbija mi palce we włosy, przeczesuje je, zwichrza.

- Ej - krzyczę i cofam głowę.

- Wódka? To dlaczego ją wypiłaś?


Pytanie uznaję za retoryczne.

- Bo była.

Bardzo, bardzo mocno mnie przytula.

- Wiesz, jesteś abstrakcją. Jesteś poza moją wyobraźnią. Ja nie wyobrażam sobie tego zupełnie. Po prostu czuję twój zapach i jestem wściekły. Nie mogę cię nawet całować, bo głupieję. Dawno żadna dziewczyna tak na mnie nie działała. Nigdy chyba. Rozumiesz, Iga?

- Uważaj, bo jeszcze się zakochasz – udaję, że żartuję.

- Miłości nie ma – mówi. Jego twarz szarzeje, iskry z oczu gasną w moment. Nie ma. Mówiłem ci o tym wczoraj, zapomniałaś?

***

Wtorek

- Jesteś w domu?

- Jestem.

- Bo wiesz, ja wsiadam i jadę.

- Gdzie?

- Do ciebie. Obudzisz się?

-Masz ponad dwieście kilometrów.

- To nic. Wstaniesz?

***

Środa


Wrócił…

Pytam go po co.

A potem każę mu spierdalać.

- Zrozum. Nie mogłem wtedy inaczej. Nie przewidziałem, że odwali ci w tak krótkim czasie. Przecież to absurdalne.

Jak jego powroty.

- Spierdalaj.

- Nie wykorzystałaś wtedy swojej kolejnej szansy. Rozumiesz?

Nie rozumiałam.

- Spierdalaj.

- Czy mam ci to wyjaśnić dużymi literami?

Poproszę.

- Spierdalaj.

- Iga, nie. Bo już nie dostaniesz żadnej. Nie będę Cię nawet zauważał na ulicy. Nic już nie mów, totalnie się pogrzebałaś.

Wiedziałam, że kłamał.

***

Czwartek

Który to już raz? Czternasty? Siedemnasty? Dwudziesty ósmy? Który raz odblokowuje mnie na znanym komunikatorze? Który raz już historia się powtarza? Dlaczego znów mu wierzę? Który raz chcę mu wierzyć? Wybaczyć? Który raz chcę wyciągnąć rękę, dlaczego chcę zabiegać? Dlaczego stoję, marznę, czekam, dlaczego znów odbieram? Po co mówię wejdź, jestem, to nic, że zapomniałeś portfela, czemu stawiam mu tą wódkę przy barze?

***

Piątek

Pyta co tam tak się rozpisuję. Pyta, dlaczego tak długo widzi migające w komunikatorze kropki. Pyta, co mu tam skrobię za romansidła.

Uśmiecham się. Nic szczególnego. Tylko zmarnowałeś mi życie chuju i takie tam…

Ot, drobiazg.

***

Sobota

Na dworze powoli zmierzcha. Jedziemy razem autem, bez zapiętych pasów, bez celu. Między naszymi siedzeniami dwa kubki z kawą bez mleka i muffin jagodowy. Raz po raz przekręcam pokrętło radia, zerkam na niego, widzę jak patrzy przed siebie i się uśmiecha. Zarzucam włosami tak jak lubi, specjalnie dla niego rozwiązałam dziś kucyk. Mam białą bluzkę, na górze wiązaną na sznurki, z haftowanymi kwiatkami i dżinsowe szorty. Bezgłośnie porusza ustami powtarzając płynące z radia słowa:

Marzy mi się miłość jak z Toronto
Dzisiaj Kraków, jutro Nowy Jork z nią

Lubię mimikę jego twarzy. Uśmiecham się, zdejmuję adidasy, stopy ze śmiesznymi skarpetkami kładę desce rozdzielczej. Przejeżdża mi dłonią po nodze. Wzdrygam się. Przykrywam jego dłoń swoją, kiedy powoli odkłada ją na wrzuconym piątym biegu…

***

Niedziela

- Iga, jesteśmy na innych poziomach intelektualnych. I nie da się rozmawiać. Z takimi ludźmi się nie dogaduję i koniec.

- Inne poziomy?

-Ja jestem osobą, która kocha naukę. A ty ją miałaś w dupie, więc wiesz, ciężko. To jest najważniejsza kwestia. Bez tego się nie idzie dogadać. Rozumiesz Iga? Nie idzie się dogadać…

- Racja…

- Ty masz swoje racje. I to jest twój największy problem. Takie coś nie istnieje jak swoja racja. Ty możesz mieć swoją rację, że niebo jest zielone, i co z tego? Na wszystko tak mówisz? Na wtorek środa? Na gruszkę marchewka, a jak pada, to że jest słonecznie? Jak wieje wiatr to mówisz, że mgła jest, śpi się najlepiej w dzień, żeby w nocy można było pracować, a jak się przeziębisz to najlepiej wypluwać rutinoscorbin na posadzkę? Jesteś chodzącą antylogiką. Brak wykształcenia to straszna sprawa.

***

Poniedziałek


- Warto było czekać na ciebie te trzy lata.

- Cztery.

- Iga?

-Tak?

- Uwielbiam cię. Szczerze, jesteś najlepszą dziewczyną którą poznałem. Najwspanialszą. Strasznie zagubioną, ale też uroczą, fenomenalną, normalną. Ze świetnym poczuciem humoru, inteligentną, rozgarniętą. Dlatego tak żałuję, że zawiodłem. Dlatego tak bardzo nie chcę zrywać te znajomości.

- Nic nie rozumiem. Nie chcesz bo?

- Bo się przywiązałem.

***

Wtorek

- Masz takie udo ze mógłbym je złapać dłonią. Kurwa tak na mnie działasz ze dotykam twojej dłoni i cały się gotuje. Dlaczego my że sobą sypiamy?

- Nie wiem. Bo możemy? Przecież wiedziałeś że tak to się skończy.

- Jestem tak samo przewidywalny jak Ty. Chodź.

Odpala jointa, bucha mi w twarz dymem. Otwieram usta, jednym haustem się upajam. Pyta, czy czegoś żałuję.

- Niczego – odpowiadam.

Jestem dorosła, nie chcę żadnej więcej relacji. Uważam, że tak będzie dla nas obojga najlepiej. Nikt nie czeka. Nikt się nie martwi. Nikt nie szaleje. Nikt nie zerka co sekundę w telefon. Nikt nie tęskni.

- Tomasz – mówię w końcu.

- Tak?

- Chyba zobojętniałam.

***

Środa

- Spotykałaś się ze mną, bo uznałaś mnie za dobrą partię. Wiesz, terenowe auto, duży dom za miastem, dyrektorska posada. Uznałaś, że warto, bo zapewnię Ci spokojne dostatnie życie. Proste.

- Fajnie jest jak z doskoku pójdziemy do łóżka.

- To jest paranoja, co ty robisz. No paranoja. Nie dajesz mi nawet szansy, żeby się przekonać do ciebie. Co chwila coś nowego.

- Ja potrzebuje stabilności. Wiesz o czym mówię. Potrzebuje spokoju. Potrzebuje kogoś kto o mnie zadba.

- A jeśli powiem, że się zakochałem?

- Miłości nie ma. Zapomniałeś?



Podobało Ci się? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad. Możesz na przykład dać mi lajka. O tu: KLIK Instagram tu: KLIK


Na Wasze historie czekam tu: glupiesercee@gmail.com lub tu: KLIK
 
Źródło zdjęcia: www.unsplash.com

Podobne wpisy

0 komentarze